Talent czy praca – skąd się biorą innowacyjne społeczeństwa? Relacja z wykładu Stefana Widomskiego

Print Friendly, PDF & Email

Talent czy praca – skąd się biorą innowacyjne społeczeństwa? Relacja z wykładu Stefana Widomskiego

 Stefan Widomski, współtwórca sukcesu Nokii, przyjechał do Wrocławia na zaproszenie prezydenta miasta Rafała Dutkiewicza. Tematem jego wystąpienia w auli Uniwersytetu Przyrodniczego była innowacyjność i budowanie społeczeństwa innowacyjnego. Opowiadał o historii Finlandii, mentalności jej obywateli i drodze tego kraju do dobrobytu. A dobrobyt Finowie zawdzięczają przede wszystkim środkom płynącym z ZSRR, który był strategicznym partnerem handlowym Finlandii. Wynikało to głównie z politycznych decyzji i powojennego układu sił. Część z funduszy radzieckich została skonsumowana, część przeznaczona na prace naukowo-badawcze. Tak też się stało w przypadku Nokii.Swój sukces Nokia zawdzięcza w znacznej mierze Rosjanom. To oni kupowali jej produkty, płacąc 30-40 proc. drożej niż inne państwa. Uzyskane zyski koncern przeznaczał na innowacje i  badania, a więc inwestował. Co istotne, zaledwie 2-3 proc. pieniędzy, które Nokia inwestowała, pochodziło z dotacji  państwowych. – Powszechnie istnieje przekonanie, że w Finlandii to organizacja państwowa postanowiła z firmy pierwotnie produkującej gumę zbudować światowy koncern telefonów komórkowych. To nieprawda. Ja sam osobiście zapłaciłem więcej podatków niż Nokia dostała pieniędzy państwowych na rozwój. Do sukcesu Nokii dochodziliśmy 25 lat, tylko nikt o tym nie wie. Z produkcji gumy Nokia przestawiła się na komórki. Taki obraz kreują media. Guma produkowana przez Nokię stanowiła jedynie 2-3 proc. całego koncernu – tłumaczy Stefan Widomski.A jacy są Finowie? To naród niebuntowniczy, w swoich działaniach społecznych i politycznych są ludźmi konsensusu, nie lubią starć i walk. To właśnie pozwoliło im na stworzenie trójstronnego porozumienia pracodawców, związków zawodowych i instytucji rządowych. Związki zawodowe gwarantowały wstrzymywanie się od strajków w zamian za stworzenie przez rząd odpowiednich ram legislacyjnych zapobiegających konfliktom na linii pracodawcy – pracownicy. Jest to niezwykle ważne pod względem innowacyjności – tu konsensus tych trzech graczy okazuje się kluczowy. Ten konsensus przetrwał w Finlandii do dziś.Finowie boją się zmian niezaplanowanych, gwałtownych, nad którymi nie panują. Dlatego dość niechętnie nastawieni są do przybyszów, do ludzi obcych. Jest to typowe fińskie zamknięcie się w sobie, pewna nieufność. – Na początku mojego przyjazdu do Finlandii, jadąc autobusem, rozmawiałem z kimś po niemiecku. Było czuć chłód z ich strony. Nie dlatego, że nie lubią niemieckiego, nie podoba się im się ten język, ale dlatego, że był to obcy język, którego nie znają, nie rozumieją. Analogicznie jest również w stosunku do nowo przybyłych – opowiada obecny konsul honorowy RP w Finlandii.– Finowie są bardzo nieufni wobec ludzi z zewnątrz, natomiast bardzo ufają sobie nawzajem. Ponadto ludzie ci dają nieustannie dowody na to, że działają w interesach państwowych. W Finlandii często używane jest takie wyrażenie: „Nasz kraj jest spółką akcyjną”. Nie znaczy to, że jesteśmy wszyscy komercyjni. Wprost przeciwnie, powinniśmy działać dla dobra tej spółki akcyjnej, gdyż jesteśmy członkami tej samej społeczności, mamy te same cele – tłumaczy dalej Stefan Widomski.To właśnie na zaufaniu powinny opierać się wszelkie innowacje. W pracy innowacyjnej należy stosować nie tylko zdobycze nowoczesnej technologii, ale i myśli. Jeżeli innowacje nie będą dotyczyły systemów, organizacji, w których działamy, naszych sposobów myślenia, jeśli nie będą oparte na wzajemnym szacunku poszczególnych uczestników tego procesu, nie ma szans na ich powstanie. Innowacje buduje się na wzajemnym zaufaniu, kiedy nie ma przepaści między wprowadzającymi pomysły a zwykłymi ludźmi.Proces innowacyjny polega na przejściu od systemu wertykalnego, hierarchicznego, z góry na dół do systemu horyzontalnego, relacji partnerskich, równorzędnych, gdzie wszyscy gracze mają te same prawa, szanują się nawzajem i przede wszystkim sobie ufają. Dodatkowo ważną kwestią jest uregulowanie praw własności  intelektualnych (Intelectual Property Rights) dla stworzenia jasnych reguł gry. I tak, w Finlandii celem Narodowego Funduszu Rozwoju  i Innowacyjności jest rozpowszechnianie  prac innowacyjnych, strategicznych i rozwojowych. Programy innowacyjne nigdy nie zostają wdrożone według planu, stuprocentowo, ale uczą przede wszystkim myślenia systemowego, zrozumienia wzajemnych zależności, jak ten system działa.  – Należy uświadomić ludzi, że są częścią tego systemu, zdają sobie sprawę, że biorą udział w czymś, co jest  potrzebne i niezbędne. Nie trzeba codziennie wskazywac ludziom, co mają robić, ale należy stworzyć im ramy, aby wiedzieli, iż są współodpowiedzialni za realizację, ewentualne niepowodzenie, ale w momencie sukcesu mają prawo oczekiwać wynagrodzenia – tłumaczy gość honorowy.Innowacja nie jest wymysłem tego wieku. Od wynalezienia żelaznego pługu upłynęło podobno 500 lat zanim został upowszechniony w Europie. Dziś od wymyślenia jakiejś innowacji może upłynąć znacznie mniej czasu, nawet klika miesięcy i zostaje ona wdrożona. Obecne tempo innowacji jest szalone.Na kogo w takim razie stawiać powinna Polska w budowaniu społeczeństwa innowacyjnego?Na technicznych specjalistów czy humanistów? Obecnie  powinno się inwestować więcej nie tyle w ludzi z myśleniem technicznym, ale tych, którzy skomercjalizują to, co ci pierwsi wdrożą, stworzą produkt.– W tej chwili poważne firmy, koncerny nie zastanawiają się nad tym, w jaki sposób odpowiadać na popyt, potrzeby konsumentów, ale jak im to sprzedać, nawet wtedy, kiedy tego tak naprawdę nie potrzebują albo nie wiedzą, że potrzebują. Wszelkie działania powinny być skierowane na kreowanie popytu, rynku (shaping of the market). Tym zajmuje się obecnie Nokia. Nie myśli, jak urzeczywistnić czyjeś oczekiwania w stosunku do swoich produktów – czy telefon komórkowy ma mieć zielone czy czerwone przyciski. Nokia mówi wyraźnie – pomarańczowe i żadne inne. Ludzie kupują i na tym to polega – wyznaje współtwórca sukcesu Nokii.Podczas spotkania poruszono również problem korupcji. Finlandia może poszczycić się jednym z najniższych jej wskaźników na świecie. Korupcja tam stanowi zaledwie ułamek rozmiaru tego zjawiska w Polsce. Urzędnicy fińscy są klasą wykształconą, znającą swoją wartość, służącą społeczeństwu  i obywatelom. – Obywatele to nie petenci, ale klienci w znaczeniu  rynkowym. To ktoś, kto  kupuje. To ludzie, do których należy odnosić się z szacunkiem, ze zrozumieniem, pomóc im a nie nakazywać – tłumaczy Stefan Widomski.Fin Finowi może zaufać i to zaufanie jest podstawą funkcjonowania społeczeństwa. O Polakach niestety jeszcze nie możemy tego powiedzieć, więc możemy się jeszcze sporo od Finów nauczyć.

Autor: Wrocławskie Centrum Badań EIT+, Opublikowano: 15.02.2015
plusfontminusfontreloadfont